Anko tylko na to czekała. Schowała szybko rękę za siebie i wyciągnęła kunaia przybitego do drzewa.Gdy Sakura była już wystarczająco blisko,by nie uchronić się przed bronią,Anko wyciągnęła kunaia przed siebie.Sakura próbowała się zatrzymać,jednak nie mogła już nic zrobić.Uformowała tylko jakieś pieczęcie i przymknęła oczy.W chwili gdy ciało nabiło się na kunaia zniknęło.Wszyscy zaczęli szukać Sakury jednak nie potrafili jej znaleźć.Jedyny Kakashi wiedział gdzie podziewa się dziewczyna.Uśmiechnął się tylko i drwiąco spojrzał na Anko,która spojrzeniem przeszywała całe jego ciało.
-Gdzie ona jest?
-Dowiesz się w odpowiednim momencie.
Anko tylko rozglądała się na wszystkie możliwe strony lecz dalej nie wyczuwała dziewczyny.Nagle czyjaś ręka złapała ją za kostke i pociągnęła do ziemi.Sakura stanęła przy Kakashim i uśmiechnęła się.Po chwili odwrócili się w strone Naruto i gdy szli w jego kierunku,Anko wydostała się z ziemi i biegła na Sakure z mieczem wyciągniętym przed siebie.Kakashi zauważył to,więc użył rarikiri żeby nie dopuścić do poranienia ukochanej.Trafił Anko w serce.Stróżka krwi poleciała jej z ust i Anko zaczęła powoli opadać na ziemie.Sakura odwróciła się zdziwiona i zrobiła pare kroków do tyłu.To działo się tak szybko,ze różowowłosa nawet nie spostrzegła się,że Anko wydostała się z ziemi.Patrzyła teraz wraz z Kakashim na konającą z bólu fioletowowłosą.Nagle usłyszeli głos Orochimaru,który dobiegał do nich coraz to głośniej.Najwidoczniej wyczuł ich chakre i szedł w ich kierunku.Zebrali się szybko i uciekli,ponieważ nie mieli ochoty na stoczenie walki dodatkowo z Orochimaru.Anko leżała na plecach ledwo oddychając.Nagle zza drzew pojawił się Orochimaru który widząc co się stało podszedł szybko do niej i klęknął podnosząc jej głowe.
-Kto ci to zrobił?-zapytał.Martwił się o nią i było to ewidentnie widać.
-K...Kaka...Kakashi...i...Sakura...-mówiła ledwo wypowiadając słowa.
-Trzymaj się.
Orochimaru wziął ją na ręce i zaczął biec z powrotem.Anko patrzyła na jego profil.Wiedziala że tego nie przeżyje.Najbardziej bolało ją to,że to właśnie Kakashi doprowadził do tego.Wiedziała też jedno.Musi na koniec powiedzieć Orochimaru co do niego czuje odkąd tu przybyła.
-Orochimaru...poczekaj...stój...-Orochimaru zatrzymał się i spojrzał na nią pytającym wzrokiem.
-Co się stało?
-Musze...ci...coś...powiedzieć.To jest już mój...koniec.Chciałabym tylko żebyś wiedział...że odkąd tutaj przybyłam coś się zmieniło...we mnie i nie tylko.Zrozumiałam,że tak naprawdę...nie kocham Kakashiego...tylko...ciebi...-Nie dane jej było skończyć tego ostatniego znaczącego słowa.Zmarła na jego rękach.Orochimaru zaczął drżeć.Że też musiała powiedzieć mu to teraz...na sam koniec.On tez ją pokochał ale bał się tego.
-Ja też cię kocham...i obiecuje że cię pomszczę.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Dobra macie 2 część.Wiem że miała być wczoraj ale najzwyczajniej usnęłam.Byłam zmęczona najpierw szkoła a potem jeszcze urodziny znajomych gdzie trzeba było się napić hehe.Tak że ta notka jest że tak powiem po pijacku hahaha.Doszłam do wniosku że zrezygnuję z paru zajęć i bardziej będę poświęcać się blogowi.Tak więc notki będą pojawiać się w niedziele wieczorami i czwartki.Mam nadzieje że się spodoba.
Pozdrawiam.Wasza Dark Devil <3
Czy zbuntują się przeciw całemu światu by być razem? A może inaczej się to skończy....
wtorek, 6 maja 2014
poniedziałek, 5 maja 2014
Rozdział 18 cz.1
U ANKO:
Anko pospiesznie szła w stronę sali treningowej.Chciała przejść się kawałek w samotności.Gdy weszła do sali nie patrząc nawet na chłopaków rzuciła "idę się przejść" i nie czekając na odpowiedź ruszyła w kierunku wyjścia.Chciała pomyśleć co zrobić z jej nędznym życiem.Tak bardzo zatopiona się we własnych myślach,ze doszła do drugiego końca lasu.Zaczęła rozglądać się po otoczeniu.W pewnym momencie zauważyła postacie biegnące w jej stronę.Jednego poznała od razu po szarych włosach widocznych z daleka.Drugą osobą którą rozpoznają miała różowe,krótkie wiosny i jasna cerę.Zdenerwowała się widzac,jak oboje trzymają się za rękę.Postanowiła,ze poczeka aż będą znacznie bliżej niej,a w tedy wkroczy do akcji.
U SAKURY I KAKASHIEGO:
Biegli już drugą godzinę trzymając się za ręce.Nie zwracali uwagi na wrzeszczącego Naruto.Wiedział że go ignorują,a tego nie lubił.Próbował zwrócić ba siebie uwagę za wszelką cenę,lecz nie wychodziło mu to zbytnio.W końcu znudził się uspokoił.Będąc przed lasem przystaneli na chwilę.Całą trójka czuła czyjąś obecność.Kakashi znał ten zasób chakry.Stanął przed Sakurą i podniósł głowę.
-Nie musisz się ukrywać.Wiem że tam jesteś.Wyłaź Anko.
Pozostała dwójka zdziwiła się wielce.Anko wyszła zza drzewa o które oparła się spoglądając na nich,a szczególnie na Sakure i Kakashiego i uśmiechnęła się cynicznie.
-Widzę że przypasowało wam moje odejście...szczególnie tobie Sakura.
-Co masz na myśli?-zapytała zaciekawiona.
-Jeżeli zaciągnełaś go już do łóżka to musisz wiedzieć o co mi chodzi.-Sakura słysząc te słowa zaczerwieniła się.Anko zrozumiała o co chodziło więc kontynuowała-no tego bym się nie spodziewała...na pewno nie po tak niewyrzytym facecie jak Kakashi...
-Ale o czym ty mówisz?-zapytała jakby nie wiedziała o co jej teraz chodzi.
-Wy jeszcze się nie kochaliście...-powiedziała po czym parskneła śmiechem.-Ale nie martw się...szybko to nadrobicie...potem zgwałci cię Sasuke i będziesz nazywana tylko dziwką,która zaciągnęła swojego nauczyciela do łóżka.Sakura już tego nie wytrzymała.Rzuciła się na Anko z żądzą mordu w oczach.Anko tylko na to czekała...
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
W końcu do was powróciłam.Przepraszam za tak długą nieobecność Ale nie miałam dojścia do Internetu.Zrobiłam głupotę i żałowałam miesiącem bez tego bloga.Druga część notki pojawi się wieczorem.Przepraszam za błędy...pisze z telefonu.
Pozdrawiam.Wasza Dark Devil
Anko pospiesznie szła w stronę sali treningowej.Chciała przejść się kawałek w samotności.Gdy weszła do sali nie patrząc nawet na chłopaków rzuciła "idę się przejść" i nie czekając na odpowiedź ruszyła w kierunku wyjścia.Chciała pomyśleć co zrobić z jej nędznym życiem.Tak bardzo zatopiona się we własnych myślach,ze doszła do drugiego końca lasu.Zaczęła rozglądać się po otoczeniu.W pewnym momencie zauważyła postacie biegnące w jej stronę.Jednego poznała od razu po szarych włosach widocznych z daleka.Drugą osobą którą rozpoznają miała różowe,krótkie wiosny i jasna cerę.Zdenerwowała się widzac,jak oboje trzymają się za rękę.Postanowiła,ze poczeka aż będą znacznie bliżej niej,a w tedy wkroczy do akcji.
U SAKURY I KAKASHIEGO:
Biegli już drugą godzinę trzymając się za ręce.Nie zwracali uwagi na wrzeszczącego Naruto.Wiedział że go ignorują,a tego nie lubił.Próbował zwrócić ba siebie uwagę za wszelką cenę,lecz nie wychodziło mu to zbytnio.W końcu znudził się uspokoił.Będąc przed lasem przystaneli na chwilę.Całą trójka czuła czyjąś obecność.Kakashi znał ten zasób chakry.Stanął przed Sakurą i podniósł głowę.
-Nie musisz się ukrywać.Wiem że tam jesteś.Wyłaź Anko.
Pozostała dwójka zdziwiła się wielce.Anko wyszła zza drzewa o które oparła się spoglądając na nich,a szczególnie na Sakure i Kakashiego i uśmiechnęła się cynicznie.
-Widzę że przypasowało wam moje odejście...szczególnie tobie Sakura.
-Co masz na myśli?-zapytała zaciekawiona.
-Jeżeli zaciągnełaś go już do łóżka to musisz wiedzieć o co mi chodzi.-Sakura słysząc te słowa zaczerwieniła się.Anko zrozumiała o co chodziło więc kontynuowała-no tego bym się nie spodziewała...na pewno nie po tak niewyrzytym facecie jak Kakashi...
-Ale o czym ty mówisz?-zapytała jakby nie wiedziała o co jej teraz chodzi.
-Wy jeszcze się nie kochaliście...-powiedziała po czym parskneła śmiechem.-Ale nie martw się...szybko to nadrobicie...potem zgwałci cię Sasuke i będziesz nazywana tylko dziwką,która zaciągnęła swojego nauczyciela do łóżka.Sakura już tego nie wytrzymała.Rzuciła się na Anko z żądzą mordu w oczach.Anko tylko na to czekała...
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
W końcu do was powróciłam.Przepraszam za tak długą nieobecność Ale nie miałam dojścia do Internetu.Zrobiłam głupotę i żałowałam miesiącem bez tego bloga.Druga część notki pojawi się wieczorem.Przepraszam za błędy...pisze z telefonu.
Pozdrawiam.Wasza Dark Devil
środa, 2 kwietnia 2014
Rozdział 17
Kakashi i Sakura coraz bardziej denerwowali sie nieobecnością blądyna.W pewnym momencie zauważyli,że ktoś zbliża się do nich.Był to Naruto,jednak nie byl sam.Towarzyszyła mu Hinata uczepiona jego ramienia.Sakura i Kakashi otworzyli szerzej oczy ze zdziwienia,ale gdy Sakura zauważyla,że nie spieszą się w miejsce spotkania pobiegła do nich i bez przywitania z przyjaciółką uderzyła Naruto z całą okazałością siły.Blądyn wstał ocierając miejsce "styku" pięści Sakury i jego głowy.Dziewczyny w tym czasie przywitały się i patrzyły na Naruto.
-Sakurcia,dlaczego tak mocno?
-Spóźniłeś się bałwanie!Rozumiem 5 czy 10 minut ale godzina!?!?Nawet Kakashi się tak nie spóźnia!
-Oj po prostu musiałem porozmawiać z Hinatą...nie gniewaj sie.
-A wlaśnie...czy ja o czymś nie wiem?Bo wyglądaliście przed chwilą jak szczęśliwa para?
-No...jesteśmy razem.-powiedział Uzumaki uśmiechajac się od ucha do uch spoglądając na Hinate.
-No to szczęścia wam życzę...-powiedział Kakashi uśmiechając się do obojga.
-Ja też oczywiście-dodała Sakura patrząc porozumiewawczo na Kakashiego.
-No to skoro my wiemy że jesteście razem to też chcemy wam coś powiedzieć-Hinata i Naruto momentalnie odwrocili się w strone Sakury-ja i Kakashi...też jesteśmy razem.
Hinata zaczęła składać obojgu życzenia a Naruto pogratulował Sakurze,podszedł do Kakashiego i po cichu powiedział mu na uch "ach ty farciarzu" na co szrowłosy zachichotał.
-Może już wyruszymy?Musimy być u Kazekage przed zachodem słońca.-powiedział Kakashie na co wszyscy kiwnęli głowami.Hinata pożegnała się ze wszystkimi i wróciła do wioski,a dróżyna Kakashiego pobiegła do wioski piasku.
U ANKO:
-Na dzisiaj koniec.Możesz iść do siebie.
-Dzięki.Orochimaru chciałam cię jeszcze o coś spytać.
-Słucham-powiedział odwracając się w jej strone.
-Gdzie jest Sasuke?
-U siebie,ale za chwile zaczyna trening więc nie przeszkadzaj mu.
-No dobrze chciałam się go tylko poradzić.
-Może ja ci pomogę jeśli nie masz nic przeciwko.
-No dobrze...jeżeli chcesz.Chodź ze mną.-złapała go za ręke i pociągnęła w strone swojego pokoju.Orochimaru trochę zdezorientowany przeszedł przez próg i usiadł na krześle.Anko zaczęła szukać czegoś za szafą aż w końcu wyciągnęła 2 pułki różnego koloru.Orochimaru spojżał na nią zdziwiony.
-Który kolor bardziej pasuje to tego odcienia pokoju?-powiedziała podnosząc do góry najpierw jedną,a następnie drugą pułke.
-Wydaje mi się że niebieski odcień bardziej pasuje to tego koloru ścian.
-W takim wypadku pomożesz mi jeszcze ją przykręcić.
-No dobrze.Jak bym wiedział o co chodzi nigdy nie mówiłbym że pomoge.
-Przestań już gadać i chodź mi pomóc.
Orochimaru podszedł do niej i wziął pułke do rąk lekko ocierając dłonią o jej dłoń.Skóra zaczęła ich piec gdy ich skóra zetknęła się ze sobą.Anko pokazała miejsce,w którym chcialaby zawiesić pulke i poszła po narzędzia.Nie potrafiła ich znaleźć dlatego też wróciła do pokoju.Podchodząc do Orochimaru nie zauważyła pudełka stojącego na podłodze i runęła wprost na niego.Nie chcący ich usta zetknęły się ze sobą.Orochimaru wraz ze zdezorientowaną Anko spojżeli sobie w oczy i pogłębili pocałunek.Nie dane im było skończyć tego co zaczęli ponieważ ktoś zaczął pukać do drzwi.Oboje jak jeden mąż szybko wstali i podeszli do drzwi.W progu stał Sasuke który zdziwił się widząc dwójkę razem w jednym pokoju.Jednak nie chcąc rozmawiać machnął tylko na Orochimaru i poszedł w strone sali treningowej.Orochimaru spojżał jeszcze raz na Anko poczym ocierając ręką po jej ręce przeszedł obok niej i poszedł za Sasuke.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
No hej!Ostatnio brakuje mi weny przez różne sytuacje jakie się pojawiają.Do tego w tym momencie mam czasem kłopoty z internetem które prawdopodobnie skończą się w niedziele.Mam nadzieje że notka się spodobała <3
Pozdrawiam.Wasza Dark Devil
-Sakurcia,dlaczego tak mocno?
-Spóźniłeś się bałwanie!Rozumiem 5 czy 10 minut ale godzina!?!?Nawet Kakashi się tak nie spóźnia!
-Oj po prostu musiałem porozmawiać z Hinatą...nie gniewaj sie.
-A wlaśnie...czy ja o czymś nie wiem?Bo wyglądaliście przed chwilą jak szczęśliwa para?
-No...jesteśmy razem.-powiedział Uzumaki uśmiechajac się od ucha do uch spoglądając na Hinate.
-No to szczęścia wam życzę...-powiedział Kakashi uśmiechając się do obojga.
-Ja też oczywiście-dodała Sakura patrząc porozumiewawczo na Kakashiego.
-No to skoro my wiemy że jesteście razem to też chcemy wam coś powiedzieć-Hinata i Naruto momentalnie odwrocili się w strone Sakury-ja i Kakashi...też jesteśmy razem.
Hinata zaczęła składać obojgu życzenia a Naruto pogratulował Sakurze,podszedł do Kakashiego i po cichu powiedział mu na uch "ach ty farciarzu" na co szrowłosy zachichotał.
-Może już wyruszymy?Musimy być u Kazekage przed zachodem słońca.-powiedział Kakashie na co wszyscy kiwnęli głowami.Hinata pożegnała się ze wszystkimi i wróciła do wioski,a dróżyna Kakashiego pobiegła do wioski piasku.
U ANKO:
-Na dzisiaj koniec.Możesz iść do siebie.
-Dzięki.Orochimaru chciałam cię jeszcze o coś spytać.
-Słucham-powiedział odwracając się w jej strone.
-Gdzie jest Sasuke?
-U siebie,ale za chwile zaczyna trening więc nie przeszkadzaj mu.
-No dobrze chciałam się go tylko poradzić.
-Może ja ci pomogę jeśli nie masz nic przeciwko.
-No dobrze...jeżeli chcesz.Chodź ze mną.-złapała go za ręke i pociągnęła w strone swojego pokoju.Orochimaru trochę zdezorientowany przeszedł przez próg i usiadł na krześle.Anko zaczęła szukać czegoś za szafą aż w końcu wyciągnęła 2 pułki różnego koloru.Orochimaru spojżał na nią zdziwiony.
-Który kolor bardziej pasuje to tego odcienia pokoju?-powiedziała podnosząc do góry najpierw jedną,a następnie drugą pułke.
-Wydaje mi się że niebieski odcień bardziej pasuje to tego koloru ścian.
-W takim wypadku pomożesz mi jeszcze ją przykręcić.
-No dobrze.Jak bym wiedział o co chodzi nigdy nie mówiłbym że pomoge.
-Przestań już gadać i chodź mi pomóc.
Orochimaru podszedł do niej i wziął pułke do rąk lekko ocierając dłonią o jej dłoń.Skóra zaczęła ich piec gdy ich skóra zetknęła się ze sobą.Anko pokazała miejsce,w którym chcialaby zawiesić pulke i poszła po narzędzia.Nie potrafiła ich znaleźć dlatego też wróciła do pokoju.Podchodząc do Orochimaru nie zauważyła pudełka stojącego na podłodze i runęła wprost na niego.Nie chcący ich usta zetknęły się ze sobą.Orochimaru wraz ze zdezorientowaną Anko spojżeli sobie w oczy i pogłębili pocałunek.Nie dane im było skończyć tego co zaczęli ponieważ ktoś zaczął pukać do drzwi.Oboje jak jeden mąż szybko wstali i podeszli do drzwi.W progu stał Sasuke który zdziwił się widząc dwójkę razem w jednym pokoju.Jednak nie chcąc rozmawiać machnął tylko na Orochimaru i poszedł w strone sali treningowej.Orochimaru spojżał jeszcze raz na Anko poczym ocierając ręką po jej ręce przeszedł obok niej i poszedł za Sasuke.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
No hej!Ostatnio brakuje mi weny przez różne sytuacje jakie się pojawiają.Do tego w tym momencie mam czasem kłopoty z internetem które prawdopodobnie skończą się w niedziele.Mam nadzieje że notka się spodobała <3
Pozdrawiam.Wasza Dark Devil
czwartek, 20 marca 2014
Rozdział 16
Orochimaru czekał na Anko już dobre 15 minut.Dziewczyna spóźniała się co go denerwowało a im dłużej czekał tym większe było to uczucie.W końcu nie wytrzymał i poszedł w stronę jej pokoju.Słyszał coraz głośniejsze dźwięki muzyki.Bez pukania wszedł do środka,lecz nie zrobił ani jednego kroku więcej.Wmurowało go w ziemie,nie pamiętał jak się oddycha.Tam przy szafie,kucała Anko.Nic by się nie stało gdyby nie fakt,że była w samej bieliźnie.Orochimaru zrobił się czerwony i cichym krokiem wycofał się z pokoju.Poszedł wziąć prysznic ze względu na podniecenie,jakie ogarnęło go po tym widoku.Gdy wrócił z powrotem do sali treningowej ona już tam stała.Znów jego twarz zrobiła się czerwona.
-Orochimaru,spóźniłeś się!
-O nie moja panno...to ty spóźniłaś się a ja nie chciałem czekać na ciebie dlatego poszedłem do siebie.Z resztą nie musze ci się z niczego tłumaczyć.Gdybyś się nie spóźniła trenowalibyśmy już jakiś czas!
-No dobra dobra.Już się tak nie spinaj.To że chwile się spóźniłam nie musiało od razu oznaczać że będziesz się na mnie darł.
-Ja się jeszcze nie dre...ale mniejsza o to,zaczynajmy już.Im szybciej skończymy tym więcej pośpimy.
U SAKURY I KAKASHIEGO:
Różowowłosa słodko budziła się ze snu.Spostrzegła że jej ukochany jeszcze śpi więc po cichu wstała i udała się do kuchni.Postanowił zrobić Kakashiemu niespodzianke i zrobić mu mega pyszne śniadanko.Zaczeła myśleć nad tym co mogłaby przyrządzić,lecz nie dane jej było dokończyć.Ciepłe ręce ukochanego oplotły ją w tali.Sakura obróciła się i dała mu całusa po czym wróciła do poprzedniej czynności.Kakashi patrzył na nią z miną zbitego psa.Sakura zauważając to zapytała:
-Czemu tak na mnie patrzysz?
-Bo śniadanie jest dla ciebie ważniejsze z tego co widze.
-Co ty wygadujesz,po prostu chciałam ci zrobić niespodzianke której ie zdąrzyłam wykonać.
-To jak nie zdąrzyłaś to ja chce buziaka.-powiedział i podszedł do niej szybko przy okazji wpijając się w jej usta.Sakura zaśmiała się w jego usta i oddała pocałunek.Sakura oparła się o blat i pogłębiła pocałunek,co Kakashiemu przypasowało.Chwile później usłyszeli dzwonek do drzwi.Kakashi z niechęcią oderwał usta od różowowłosej i poszedł otworzyć cicho klnąc pod nosem.W progu stał zziajany Naruto.Kakashi grzecznie zaprosil go do środka i czekał aż blądyn w końcu coś powie.Naruto,gdy tylko uspokoił oddech,wyprostował się i powiedział poważnym tonem jak na niego:
-Hokage nas wszystkich wzywa...Mówi że to pilne.
-Dobra,Naruto poczekasz w pokoju?
-Nie,ja już biegne do Babci.Spotkamy się na miejscu.
-No dobrze jak wolisz.
I wybiegł.Kakashi i Sakura szybko się przebrali po czym wybiegli kierując się do biura.Wbiegając do budynku mijali wielu shinobi,co zdziwiło obojga.Popatrzyli na siebie i weszli do środka.
-Kakashi,Sakura!Ile można na was czekać!
-Gome gome...po co nas wezwałaś Gondaime?
-Macie misje.Razem z Kazekage i jego ludźmi wyruszycie na misje.Kazekage wszystko wam wyjaśni.Spotkacie się w wiosce piasku.
-Hai!-krzyknęli i wybiegli z biura Hokage.
-Spotkamy się za 30 minut.Nie spóźnić mi się...NARUTO...
-Dobra dobra ale nie tylko ja się moge spóźnić.To ty się ciągle spóźniasz sensei.
-Naruto dość.30 minut i ani chwili dłużej.
Rozdzielili się i biegli w kierunku własnych domów.Sakura wbiegła do domu,spakowała się szybko,spojżała na zdjęcie dróżyny 7 po czym uśmiechnęła się lekko zatrzymując wzrok na szarowłosym i wybiegła.Miała jednak wątpliwości co do spotkania z Gaarą.Będąc pod bramą usiadła na ziemi i czekała na towarzyszy.Biła się z myślami.Nie wiedziała jak ma zachować się przy Gaarze,czy w ogóle powiedzieć mu o niej i Kakashim.Nawet Naruto tego nie wiedział ale Sakura była pewna,że coś podejrzewał.Kiedy biegli przez wioske czuła na swoich plecach jego spojrzenie,lecz nie było ono takie jak zawsze...było chłodniejsze,można było czuć zdziwienie i nie dowierzenie.Nie dane jej było dokończyć myśli ponieważ wyrwał ją z zamyśleń głos ukochanego.
-Coś sie stało kochanie?
-Martwie się.
-O co?-spytał zdziwiony i jednocześnie zaciekawiony.
-Jak mam się zachować przy Gaarze?Wiem że on dalej mnie kocha,a nie wiem jak zareaguje gdy dowie się że jesteśmy razem.
-Sakura spokojnie.Gaara jest mądrym chłopakiem i zrozumie.
-Może i masz racje.
Wtuliła się w ukochanego i czekali tak w siebie wtuleni na spóźnionego już Naruto
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
No hej...sory że długo nie było notki ale szczerze?Odechcialo mi się żyć...straciłam bliską dla mnie osobe i tym się usprawiedliwiam...mam nadzieje że notka się spodoba... :*
Pozdrawiam.Wasza Dark Devil
-Orochimaru,spóźniłeś się!
-O nie moja panno...to ty spóźniłaś się a ja nie chciałem czekać na ciebie dlatego poszedłem do siebie.Z resztą nie musze ci się z niczego tłumaczyć.Gdybyś się nie spóźniła trenowalibyśmy już jakiś czas!
-No dobra dobra.Już się tak nie spinaj.To że chwile się spóźniłam nie musiało od razu oznaczać że będziesz się na mnie darł.
-Ja się jeszcze nie dre...ale mniejsza o to,zaczynajmy już.Im szybciej skończymy tym więcej pośpimy.
U SAKURY I KAKASHIEGO:
Różowowłosa słodko budziła się ze snu.Spostrzegła że jej ukochany jeszcze śpi więc po cichu wstała i udała się do kuchni.Postanowił zrobić Kakashiemu niespodzianke i zrobić mu mega pyszne śniadanko.Zaczeła myśleć nad tym co mogłaby przyrządzić,lecz nie dane jej było dokończyć.Ciepłe ręce ukochanego oplotły ją w tali.Sakura obróciła się i dała mu całusa po czym wróciła do poprzedniej czynności.Kakashi patrzył na nią z miną zbitego psa.Sakura zauważając to zapytała:
-Czemu tak na mnie patrzysz?
-Bo śniadanie jest dla ciebie ważniejsze z tego co widze.
-Co ty wygadujesz,po prostu chciałam ci zrobić niespodzianke której ie zdąrzyłam wykonać.
-To jak nie zdąrzyłaś to ja chce buziaka.-powiedział i podszedł do niej szybko przy okazji wpijając się w jej usta.Sakura zaśmiała się w jego usta i oddała pocałunek.Sakura oparła się o blat i pogłębiła pocałunek,co Kakashiemu przypasowało.Chwile później usłyszeli dzwonek do drzwi.Kakashi z niechęcią oderwał usta od różowowłosej i poszedł otworzyć cicho klnąc pod nosem.W progu stał zziajany Naruto.Kakashi grzecznie zaprosil go do środka i czekał aż blądyn w końcu coś powie.Naruto,gdy tylko uspokoił oddech,wyprostował się i powiedział poważnym tonem jak na niego:
-Hokage nas wszystkich wzywa...Mówi że to pilne.
-Dobra,Naruto poczekasz w pokoju?
-Nie,ja już biegne do Babci.Spotkamy się na miejscu.
-No dobrze jak wolisz.
I wybiegł.Kakashi i Sakura szybko się przebrali po czym wybiegli kierując się do biura.Wbiegając do budynku mijali wielu shinobi,co zdziwiło obojga.Popatrzyli na siebie i weszli do środka.
-Kakashi,Sakura!Ile można na was czekać!
-Gome gome...po co nas wezwałaś Gondaime?
-Macie misje.Razem z Kazekage i jego ludźmi wyruszycie na misje.Kazekage wszystko wam wyjaśni.Spotkacie się w wiosce piasku.
-Hai!-krzyknęli i wybiegli z biura Hokage.
-Spotkamy się za 30 minut.Nie spóźnić mi się...NARUTO...
-Dobra dobra ale nie tylko ja się moge spóźnić.To ty się ciągle spóźniasz sensei.
-Naruto dość.30 minut i ani chwili dłużej.
Rozdzielili się i biegli w kierunku własnych domów.Sakura wbiegła do domu,spakowała się szybko,spojżała na zdjęcie dróżyny 7 po czym uśmiechnęła się lekko zatrzymując wzrok na szarowłosym i wybiegła.Miała jednak wątpliwości co do spotkania z Gaarą.Będąc pod bramą usiadła na ziemi i czekała na towarzyszy.Biła się z myślami.Nie wiedziała jak ma zachować się przy Gaarze,czy w ogóle powiedzieć mu o niej i Kakashim.Nawet Naruto tego nie wiedział ale Sakura była pewna,że coś podejrzewał.Kiedy biegli przez wioske czuła na swoich plecach jego spojrzenie,lecz nie było ono takie jak zawsze...było chłodniejsze,można było czuć zdziwienie i nie dowierzenie.Nie dane jej było dokończyć myśli ponieważ wyrwał ją z zamyśleń głos ukochanego.
-Coś sie stało kochanie?
-Martwie się.
-O co?-spytał zdziwiony i jednocześnie zaciekawiony.
-Jak mam się zachować przy Gaarze?Wiem że on dalej mnie kocha,a nie wiem jak zareaguje gdy dowie się że jesteśmy razem.
-Sakura spokojnie.Gaara jest mądrym chłopakiem i zrozumie.
-Może i masz racje.
Wtuliła się w ukochanego i czekali tak w siebie wtuleni na spóźnionego już Naruto
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
No hej...sory że długo nie było notki ale szczerze?Odechcialo mi się żyć...straciłam bliską dla mnie osobe i tym się usprawiedliwiam...mam nadzieje że notka się spodoba... :*
Pozdrawiam.Wasza Dark Devil
poniedziałek, 24 lutego 2014
Rozdział 15
Po chwili położyli się na kocu i patrzyli na gwiazdy po czym Sakura zapytała:
-Kakashi,nikt nas tu nie zobaczy?
-Spokojnie,nikt tu nie chodzi.
-Ale wyczuwam czyjąś chakre.Nie wyczuwasz jej?-spytała zdziwiona.
-Jestem zbyt zajęty tobą a ty przestań być taka przewrażliwiona...
-Ale ja mówie poważnie...prosze cię chodźmy stąd...
-Jeśli chcesz...ale nie zaplanowałem nic więcej.
-Wystarczy mi że będziesz-powiedziała i uśmiechnęła się po czym wstała i spojrzała na niego.-No ruszaj się.
Kakashi wyciągnął tylko ręke w jej kierunku-a ta ręka to po co?
-Pomóż mi wstać-powiedział i uśmiechnął się łobuzersko.
-Kakashi czy ty czasem nie starzejesz się???-na te słowa Kakashi spojrzał na nią spode łba.-no dobra wstawaj-powiedziała ciągnąc go.Ruszyli powolnym krokiem w stronę wioski.Po jakimś czasie coraz mocniej wtulała się w Kakashiego i rozglądała co chwile.Hatake patrzył na nią z rozbawieniem.W końcu nie wytrzymał i zapytał:
-Sakura,boisz się czegoś?
-Ja dalej wyczuwam czyjąś chakre i nie poznaje jej.Możemy przyspieszyć tępa???
-No jasne.-wziął ją za ręke i pobiegli do domu.Będąc w domu Hatake Kakashi poszedł zrobić ciępłą herbate Sakura usiadła wygodnie na kanapie i zaczęła przeglądać co jest w telewizji.Chwile potem do pokoju wrócił Kakashi i postawił herbaty wraz z ciastkami na stoliku.Usiadł obok Sakury i objął ją ramieniem.Podczas oglądania filmu co chwile wybuchali śmiechem.Gdy film się skończył zapadła chwila ciszy w której oboje usnęli wtuleni w siebie.
U ANKO:
-Orochimaru możemy zrobić chwile przerwy? Jestem padnięta.
-Słyszałem że przyszłaś tutaj po moc...z tym tempem nie zdobędziesz jej nawet za 5 lat.
-Ale nie zaszkodzi mi drzemka.Nie spałam już 2 doby.
-Dobrze.Idź do siebie...za 30 minut widzimy się tutaj z powrotem.
-Hai.-powiedziała i ruszyła w strone korytarza.Idąc do pokoju myślała nad całą sytuacją w jaką się wpakowała.Kochała Kakashiego i wiedziała o tym,ale czuła coś także do Orochimaru.Nie chciała wracać do wioski,nie chciała cierpieć widząc GO.Szybko weszła do pokoju i padła na łóżko.Chwile jeszcze myślała patrząc w okno po czym usnęła.
U OROCHIMARU:
-Kabuto cholera trenuj ją za mnie!
-Ale dlaczego?
-Mówiłem ci to już wcześniej...wiesz doskonale że kiedyś ją kochałem...a teraz znów ją poznaje i dziwnie się przy niej czuje,tak inaczej niż zazwyczaj.
-Orochimaru a czy nie przyszło ci do głowy że przez spędzanie czasu na treningach zakochujesz się w niej?
-Przyszło i to mnie zaczyna przerażać.
-Czy ten wielki Orochimaru boi się miłości do dziewczyny?-zapytał zdziwiony.
-Nie.Ja boje się miłości do niej.Nie chce jej krzywdzić a patrzenie na nią tylko pogarsza moją psychike.Jak tak dalej pójdzie to się na nią rzucę.
-A gdzie ona teraz jest?
-Poszła się przespać.Dałem jej pół godziny snu a potem kontynuujemy trening.Dlatego każe ci mnie zastąpić.
-Przykro mi Orochimaru ale musze skończyć tworzyć truciznę.Zleciłeś mi to tydzień temu a jeżeli teraz przerwe cała twoja "trucizna" pójdzie w długą.
-To znaczy?
-Jeżeli teraz przerwe nie uda mi się już dokończyć tej trucizny.
-Dlaczego?
-Wszystko trzeba robić od razu.Nie moge na jakiś czas tego opuścić.Sam musisz z nią trenować.
-No to spróbuje.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Przepraszam was za 20 dniową nieobecność ale mam szkołe i pełno sprawdzianów.Mam nadzieje że rozdział się spodoba.
Pozdrawiam.Wasza Dark Debil
-Kakashi,nikt nas tu nie zobaczy?
-Spokojnie,nikt tu nie chodzi.
-Ale wyczuwam czyjąś chakre.Nie wyczuwasz jej?-spytała zdziwiona.
-Jestem zbyt zajęty tobą a ty przestań być taka przewrażliwiona...
-Ale ja mówie poważnie...prosze cię chodźmy stąd...
-Jeśli chcesz...ale nie zaplanowałem nic więcej.
-Wystarczy mi że będziesz-powiedziała i uśmiechnęła się po czym wstała i spojrzała na niego.-No ruszaj się.
Kakashi wyciągnął tylko ręke w jej kierunku-a ta ręka to po co?
-Pomóż mi wstać-powiedział i uśmiechnął się łobuzersko.
-Kakashi czy ty czasem nie starzejesz się???-na te słowa Kakashi spojrzał na nią spode łba.-no dobra wstawaj-powiedziała ciągnąc go.Ruszyli powolnym krokiem w stronę wioski.Po jakimś czasie coraz mocniej wtulała się w Kakashiego i rozglądała co chwile.Hatake patrzył na nią z rozbawieniem.W końcu nie wytrzymał i zapytał:
-Sakura,boisz się czegoś?
-Ja dalej wyczuwam czyjąś chakre i nie poznaje jej.Możemy przyspieszyć tępa???
-No jasne.-wziął ją za ręke i pobiegli do domu.Będąc w domu Hatake Kakashi poszedł zrobić ciępłą herbate Sakura usiadła wygodnie na kanapie i zaczęła przeglądać co jest w telewizji.Chwile potem do pokoju wrócił Kakashi i postawił herbaty wraz z ciastkami na stoliku.Usiadł obok Sakury i objął ją ramieniem.Podczas oglądania filmu co chwile wybuchali śmiechem.Gdy film się skończył zapadła chwila ciszy w której oboje usnęli wtuleni w siebie.
U ANKO:
-Orochimaru możemy zrobić chwile przerwy? Jestem padnięta.
-Słyszałem że przyszłaś tutaj po moc...z tym tempem nie zdobędziesz jej nawet za 5 lat.
-Ale nie zaszkodzi mi drzemka.Nie spałam już 2 doby.
-Dobrze.Idź do siebie...za 30 minut widzimy się tutaj z powrotem.
-Hai.-powiedziała i ruszyła w strone korytarza.Idąc do pokoju myślała nad całą sytuacją w jaką się wpakowała.Kochała Kakashiego i wiedziała o tym,ale czuła coś także do Orochimaru.Nie chciała wracać do wioski,nie chciała cierpieć widząc GO.Szybko weszła do pokoju i padła na łóżko.Chwile jeszcze myślała patrząc w okno po czym usnęła.
U OROCHIMARU:
-Kabuto cholera trenuj ją za mnie!
-Ale dlaczego?
-Mówiłem ci to już wcześniej...wiesz doskonale że kiedyś ją kochałem...a teraz znów ją poznaje i dziwnie się przy niej czuje,tak inaczej niż zazwyczaj.
-Orochimaru a czy nie przyszło ci do głowy że przez spędzanie czasu na treningach zakochujesz się w niej?
-Przyszło i to mnie zaczyna przerażać.
-Czy ten wielki Orochimaru boi się miłości do dziewczyny?-zapytał zdziwiony.
-Nie.Ja boje się miłości do niej.Nie chce jej krzywdzić a patrzenie na nią tylko pogarsza moją psychike.Jak tak dalej pójdzie to się na nią rzucę.
-A gdzie ona teraz jest?
-Poszła się przespać.Dałem jej pół godziny snu a potem kontynuujemy trening.Dlatego każe ci mnie zastąpić.
-Przykro mi Orochimaru ale musze skończyć tworzyć truciznę.Zleciłeś mi to tydzień temu a jeżeli teraz przerwe cała twoja "trucizna" pójdzie w długą.
-To znaczy?
-Jeżeli teraz przerwe nie uda mi się już dokończyć tej trucizny.
-Dlaczego?
-Wszystko trzeba robić od razu.Nie moge na jakiś czas tego opuścić.Sam musisz z nią trenować.
-No to spróbuje.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Przepraszam was za 20 dniową nieobecność ale mam szkołe i pełno sprawdzianów.Mam nadzieje że rozdział się spodoba.
Pozdrawiam.Wasza Dark Debil
piątek, 7 lutego 2014
Rozdział 14
Uśmiechnęła się,weszła do domu po czym zaczęła przygotowania.Punkt 20 była pod drzwiami Kakashiego.Ubrana była w czerwoną,seksowną sukienke sięgającą jej do połowy ud.Zadzwoniła dzwonkiem,lecz odpowiedziała jej cisza.Zapukała,też nic.Pociągnęła za klamkę i lekko pchnęła drzwi będąc pewna że są zamknięte i nikogo nie ma w środku.Mylila się jednak.Wchodząc powoli do domu szarowłosego zauwazyła na ziemi pelno płatków róż.Układały się w ścieżkę.Uśmiechnęła się,zdjęła z siebie płaszcz i powolnym krokiem ruszyła w kierunku końca różanej ścieżki.Gdy weszła do kuchni aż zaparło jej dech w piersiach.Za chwilę jednak zaczęła cichutko chichotać.Na środku kuchni stał stolik z kolacją dla dwóch osób,pokój romantycznie wystrojony...lecz Sakura przyglądała się teraz stolikowi...na przeciwko niej,oparty głową o stół spał Kakashi.Różowowłosa po cichu podkradła się do ukochanego i pocałowała w policzek.To nie był jednak dobry pomysł,ponieważ Kakashi czując coś na policzku szybko otworzył oczy i wyprostował się uderzając przy tym Sakure w noc.Dziewczyna upadła łapiąc się za niego (nos) i patrzyła na Hatake.Ten widząc ją szybko wstał od stołu i kucnął przy niej.
-Hehe i to jest ta twoja niespodzianka???Złamany nos???
Kakashi podrapał się po głowie jak to robił w zwyczaju,po czym powiedział:
-Nie miałem tego w planach...chyba się troszke zdrzemnąłem czekając na ciebie.
-Zauważyłam-powiedziala po czym wyleczyła nos.-a więc co miałeś w planach???
-Na początek miała być kolacja...hehe
-Na początek???A co jeszcze miałeś w tych tajemniczych planach?
-To jest zagadka sama w sobie...-uśmiechnął się tajemniczo-ale po moim wyczynie chyba nie będziesz miała ochoty na wieczór we dwoje...-uśmiech zszedł z jego twarzy po wypowiedzeniu tych słów.Różowowłosa widząc jego smutną minkę szybko zaprzeczyła.
-No co ty mówisz...jestem głodna jak wilk.Nic nie jadłam bo nie wiedzialam co to będzie za niespodzianka i nie moglam się doczekać aż w końcu cię zobacze.-Kakashi slysząc te słowa uśmiechnął się od ucha do ucha.Pomógł dziewczynie wstać i poprowadził do stolika.Zjadłszy posiłek Kakashi wstał i podszedł do niej.Sakura była ciekawa co jeszcze zaplanował na dzisiejszy wieczór.
-A teraz zamknij oczy-powiedział z uśmiechem.Dziewczyna zrobiła to o co poprosił ją szarowłosy.Poczuła,jak zakrywa jej oczy opaską.Nagle poczuła,jak odrywa się od ziemi.Kakashi wziął ja na ręce,wyszedł z domu i zaczął gdzieś biec.Zakura zaczęła się śmiać i zapytała:
-Kakashi,gdzie my...?
-To jest niespodzianka...
Nagle poczuła jak stają.Kakashi postawił Sakure na ziemi.Odwiązał jej opaskę i powoli zsunął ją z jej twarzy.Różowowłosa ujrzała piękną polankę.Dwieście metrów dalej było małe jeziorko z mostkiem.Przed jeziorkiem ujrzała rozłożony koc.Spojżała na Kakashiego wzrokiem pełnym miłości i czułości.Szarowłosy przytulił ją od tyłu a Sakura położyła głowę na jego ramieniu.Po chwili położyli się na kocu i patrzyli na gwiazdy po czym...
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
No hej :D Mam nadzieje że notka się spodoba...mam teraz sporo nauki i nie wchodze już na długo na komputer...więc notki będątej samej długości co zazwyczaj ale częściej się będą pojawiały...
Pozdrawiam.Wasza Dark Devil
-Hehe i to jest ta twoja niespodzianka???Złamany nos???
Kakashi podrapał się po głowie jak to robił w zwyczaju,po czym powiedział:
-Nie miałem tego w planach...chyba się troszke zdrzemnąłem czekając na ciebie.
-Zauważyłam-powiedziala po czym wyleczyła nos.-a więc co miałeś w planach???
-Na początek miała być kolacja...hehe
-Na początek???A co jeszcze miałeś w tych tajemniczych planach?
-To jest zagadka sama w sobie...-uśmiechnął się tajemniczo-ale po moim wyczynie chyba nie będziesz miała ochoty na wieczór we dwoje...-uśmiech zszedł z jego twarzy po wypowiedzeniu tych słów.Różowowłosa widząc jego smutną minkę szybko zaprzeczyła.
-No co ty mówisz...jestem głodna jak wilk.Nic nie jadłam bo nie wiedzialam co to będzie za niespodzianka i nie moglam się doczekać aż w końcu cię zobacze.-Kakashi slysząc te słowa uśmiechnął się od ucha do ucha.Pomógł dziewczynie wstać i poprowadził do stolika.Zjadłszy posiłek Kakashi wstał i podszedł do niej.Sakura była ciekawa co jeszcze zaplanował na dzisiejszy wieczór.
-A teraz zamknij oczy-powiedział z uśmiechem.Dziewczyna zrobiła to o co poprosił ją szarowłosy.Poczuła,jak zakrywa jej oczy opaską.Nagle poczuła,jak odrywa się od ziemi.Kakashi wziął ja na ręce,wyszedł z domu i zaczął gdzieś biec.Zakura zaczęła się śmiać i zapytała:
-Kakashi,gdzie my...?
-To jest niespodzianka...
Nagle poczuła jak stają.Kakashi postawił Sakure na ziemi.Odwiązał jej opaskę i powoli zsunął ją z jej twarzy.Różowowłosa ujrzała piękną polankę.Dwieście metrów dalej było małe jeziorko z mostkiem.Przed jeziorkiem ujrzała rozłożony koc.Spojżała na Kakashiego wzrokiem pełnym miłości i czułości.Szarowłosy przytulił ją od tyłu a Sakura położyła głowę na jego ramieniu.Po chwili położyli się na kocu i patrzyli na gwiazdy po czym...
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
No hej :D Mam nadzieje że notka się spodoba...mam teraz sporo nauki i nie wchodze już na długo na komputer...więc notki będątej samej długości co zazwyczaj ale częściej się będą pojawiały...
Pozdrawiam.Wasza Dark Devil
czwartek, 6 lutego 2014
JAK FERIE???
Wróciłam wczoraj z ferii i trochę się rozpisałam o dalszej części bloga dlatego też jutro będzie nowa notka...MAM NADZIEJE ŻE FERIE WAM SIĘ UDAŁY <3
Pozdrawiam.Wasza Dark Devil
Pozdrawiam.Wasza Dark Devil
Subskrybuj:
Posty (Atom)