sobota, 25 maja 2013

Rozdział 4

Minęły już 2 tygodnie odkąd Sakura wprowadziła się do wioski Liścia.Czas  spędzała na treningach z Kakashim oraz na wyjściu ze znajomymi.Była szczęśliwa,lecz czasem myśli o ukochanym powracały.Czasami nawet ze zdwojoną ilością.

U KAKASHIEGO:

Promienie słońca obudziły szarowłosego shinobi.Kakashi zwlókł się z łóżka i otworzył okno.Wychodząc z pokoju poczuł smażące się jajka.Zszedł na dół gdzie zastał Anko krzątająca się po kuchni.Usiadł na krześle i powiedział:
-Anko,czy ty przypadkiem nie masz dzisiaj pomagać Tsunade?
-O Kakashi,już wstałeś?Nie,odwołano.
-Przecież ja tak codziennie wstaję.Najpierw trenuję sam a potem z Sakurą.
-Aha.Proszę...śniadanie gotowe.-powiedziała i podała mu talerz z przysmakami.Zjadł,wykonał poranne czynności,po czym ubrał się i wyszedł na  pole treningowe.

U SAKURY:

Promienie słońca obudziły różowowłosą kunoichi.Pomyślała że dziś wcześniej udasię na trening i potrenuje sama.Zwlokła się z łóżka i zeszła na dół.Weszła do kuchni i zajrzała do lodówki.Wyciągnęła z niej mleko,a z szafki płatki owsiane.Wsypała płatki do talerza i wstawiła mleko.Po ok.5  minutach zjadła śniadanie i poszła się umyć.Ubrała się i wyszła z domu.Była godzina 10 więc nie jest dziwne że na uliczkach było dużo ludzi.Będąc na polu zauważyła Kakashiego.Zdziwiła się że jest tutaj o tak wczesnej godzinie.
-Hej Kakashi.Co ty tu robisz?
-O hej Sakura.Ja codziennie przychodzę tu przed treningami naszymi i trenuje sobie z klonami.A ty?
-Chciałam chwile potrenować i rozgrzać się na trening z tobą.Yy...Kakashi?
-Aha.Tak?
-Może przetarłbyś te zadrapania.
-No tak...zapomniałem że je w ogóle mam.
Wyciągnął zakrwawioną chusteczke i gdy chciał dotknąć zadrapania na twarzy Sakura szybko unieruchomiła
mu rękę.
-Sakura,co ty robisz?
-Nie można przemywać ran brudną chusteczką.Może lepiej będzie jak ja się tobą  zajmę.
-Jeśli chcesz.
Sakura wyjęła z torebki białą chusteczkę i zaczęła przemywać zadrapania i rany.Jedna prowadziła za maskę więc zahaczyła za rogi maski i powoli ją zdjęła.Mowę jej odebrało na widok twarzy senseia.Nos lekko zadrapany na końcu,usta małe ale kształtne.Miał na twarzy wiele blizn ale nie było ich za bardzo widać.Zaczęli się  do siebie zbliżać.Ich twarze dzieliło niemal 5 cm.W końcu połączyli  się w pocałunku.Sakura usiadła okradkiem na kolanach senseia i zarzuciła mu ręce na szyję.Kakashi położył ręce na biodrach dziewczyny i włożył do jej ust koniuszek języka.Oboje wiedzieli że  źle robią ale  żadne z nich nie chciało przestać.Sakura otworzyła szerzej usta zapraszając do siebie.Kakashi włożył język do jej buzi i zaczął pieścić jej podniebienie.Ich języki tańczyły szaleńczym tańcem,jednak w pewnym momencie Sakura odepchnęła Kakashiego i pobiegła w stronę wioski.Kakashi zdezorientowany wstał i zaczął za nią biec.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Tylko tyle udało mi się napisać w wolnym czasie.Mam nadzieję że się spodoba.

Pozdrawiam.Wasza Dark Devil

Sumimasen

Przez najbliższy tydzień notki nie będzie ponieważ muszę uczyć się do sprawdzianów.Wracam do domu o 22 i gdy tylko mam dokończyć notkę zasypiam przy komputerze.Obiecuje że jak tylko to ogarne notki będą pojawiały się częściej.

Pozdrawiam.Wasza Dark Devil

niedziela, 5 maja 2013

Rozdział 3

Pożegnali się i w tym samym czasie weszli do domu.Sakura nie mogła wydusić z siebie ani słowa,gdy tylko zobaczyła całe mieszkanie.Rozpakowała się i poszła do sklepu po kwiaty.W drodze do kwiaciarni myślała o przyjaciołach,których zostawiła.A jeżeli nie będą chcieli się ze mną zobaczyć?W końcu nie powiedziałam im że się wyprowadzam.Z rozmyśleń wyrwał ją kobiecy krzyk.
-Sakura!!Gdzieś ty była?!?!Czy wiesz jak się o ciebie martwiliśmy?!?!
-Ino,przepraszam że nic wam nie powiedziałam.
-Dobra ale najpierw powiedz gdzie byłaś i dlaczego twój dom jest sprzedany?
-Bo ja się przeprowadziłam do Wioski Piasku.
-Dlaczego to zrobiłaś?
-Najpierw odszedł Sasuke i nie mogłam się z tym pogodzić,a potem dobiła mnie śmierć moich rodziców.
-Nadal tam mieszkasz?
-Nie.Wróciłam i nie mam zamiaru już stąd uciekać.
-Bardzo się cieszę.Wiesz że ostatnio Sasuke był w wiosce?
-Ino,mam prośbę,nie mów mi o nim bo się we mnie gotuje na samo to imię.
-Dlaczego?
-To może zacznę od początku.Gdy się przeprowadziłam Gaara przydzielił mi nauczyciela medic-jutsu.Nazywał się Arashi Takanabu.W bardzo szybkim tempie staliśmy się przyjaciółmi.Zakochałam się w nim ale nie chciałam mu o tym powiedzieć.Pewnego dnia gdy trenowaliśmy zdarzył się pewien incydent.
-Jaki incydent?
-Ćwiczyłam uniki.W pewnym momencie źle odmierzyłam odległość i wpadłam na drzewo,a Arashi wpadł na mnie.No i wtedy on mnie pocałował.Ja oddałam mu pocałunek,a potem mi powiedział że mnie kocha.Ja też wyznałam mu miłość i zaczęliśmy ze sobą chodzić.Po 6 miesiącach poprosił mnie o rękę a ja się zgodziłam.Ale w pewnym dniu gdy poszliśmy na misje Sasuke go zabił.
-Sakura....ja...nie wiedziałam.Ktoś z wioski Liścia o tym wie?
-Tylko ty,Kakashi i Tsunade-sama.
-Aha.Widziałaś się już z Hinatą?
-Nie,a co?
-Od roku ona i Naruto są razem.
-Na prawdę?
-Tak.Naruto ci nie powiedział?
-No właśnie że nie.Nie pisnął nawet słówka.
-On czasami boi się wyrażać uczucia.A poza tym na pewno był szczęśliwy że wróciłaś.
-Nawet nie wiesz jak.Chciał ze mną w namiocie spać.
-Jak jest przez coś szczęśliwy to czasami takie głupoty wymyśla.
-Skoro tak sądzisz.A właśnie,chciałabym kupić 2 bukiety kwiatów.
-Jasne.
Zapłaciła,pożegnała się,po czym wyszła i ruszyła w stronę swojej posiadłości.Po 15 minutach doszła do domu.Wchodząc do mieszkania spojrzała na drzwi mieszkania Kakashiego.Podeszła do okna,ułożyła kwiaty po czym spojrzała na otwarte okno z domu z naprzeciwka.Za oknem,na fotelu spał Kakashi.Sakura zrobiła się cała czerwona,gdyż szarowłosy nie miał na sobie koszulki.Jakie on ma piękne ciało.Normalnie ciacho nie z tej ziemi.Jeszcze tylko nie wiedziałam go bez maski.Może ja też się zdrzemnę,w końcu jutro pierwszy raz 
będę trenowała z Kakashim.Okąpała się i zasnęła.Rano obudziły ją promienie wschodzącego słońca.Spojrzała na zegarek.Była 7.30.
-Jeżeli się nie odzwyczaję do wczesnego wstawania to będzie ze mną źle.-powiedziała do siebie,po czym wstała i udała się do łazienki.Wykonała poranne czynności,ubrała się i zrobiła sobie śniadanie.Do treningu z Kakashim zostały jej jeszcze 2,5 godziny więc postanowiła trochę poczytać.Podeszła  do szafki i wyjęła książkę o medycynie.Lektura wciągnęła  ją bardziej niż przypuszczała.Książka zajęła  jej 2 godziny.Haruno odłożyła książke na półkę,ubrała buty i wyszła z domu.Pomyślała że skoro mieszka na przeciwko Kakashiego podejdzie po niego.Weszła na posiadłość Hatake i podeszła do drzwi.Zapukała parę razy i czekała.Po chwili drzwi otworzyły się,a w nich pojawiła się Mitarashi Anko.Sakura bardzo zdziwiła się widząc kobietę w domu Kakashiego.
-Dzień dobry.Jest może Kakashi?
-O,witaj Sakura.Dawno cię nie widziałam.Kakashi wyszedł rano.Może coś przekazać?
-Nie dziękuje.Do widzenia.
-Do widzenia.
Sakura oszołomiona całą sytuacją szła powoli na miejsce treningu.Dlaczego Anko mieszka u Kakashiego?Co to w ogóle było?Nie mówił mi nic o tym że jest z Anko.Gdy dochodziła na miejsce w oddali zauważyła siedzącego pod drzewem Kakashiego.Najwidoczniej o czymś myślał.Podeszła do niego od tyłu i wyskoczyła zza drzewa.Kakashi wystraszył się i wbił się w drzewo.Sakura widząc to zaczęła się śmiać.
-Z czego się śmiejesz?
-Z hah twojej haha miny hahahha...
-Bardzo zabawne.Chcesz żebym dostał zawału?
-Nie koniecznie.W końcu masz ze mną trenować.
-No właśnie,a jak będziesz mnie tak straszyć to umrę na przedwczesny zawał.
-Oczywiście.To co zaczynamy?
-Jasne.
Trenowali 5 godzin.Kakashi nie spodziewał się,że ta dziewczyna może mieć tle siły.Po skończonym treningu Kakashi był bardziej zmęczony niż Sakura.Zaczęli kierować się w stronę swoich posiadłości.
-Dałaś mi wycisk.Nie spodziewałem się tego po tobie.Ale nie potrzebnie używasz całej siły.Ja na treningach używam połowy.Wtedy  nie jesteśmy tak wykończeni.A  przecież zawsze może okazać się że w czasie treningu ktoś zaatakuje wioskę.
-Pewnie masz racje,ale ja już się przyzwyczaiłąm.Teraz trudno mi będzie się odzwyczaić od tego tak samo jak od wczesnego wstawania.
-No tak,pewnie masz racje.Ja z tym nigdy problemów nie miałem.
-Pamiętam jeszcze jak czekaliśmy na ciebie z Naruto i...tym drugim.
-Wtedy wstawałem wcześnie le nie chciało mi się z łóżka ruszać.
-Wiesz co będzie jak się Naruto o tym dowie?
-Nie.
-Przecież on cię ukatrupi.Lepiej mu tego nie  mów.
-Skoro tak uważasz.To do jutra.
-Pa.
Sakura weszła do domu i poszła wziąść prysznic.Potem położyła się na kanapie i usnęła.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Sorka że tak długo musieliście czekać ale byłam w szpitalu i nie miałam  dostępu do komputera.
Postaram się napisać kolejną notkę do soboty.

Pozdrawiam.Wasza  Dark Devil

czwartek, 11 kwietnia 2013

Rozdział 2

Wyszli z budynku i pobiegli do wioski liścia.Była godzina 15.30.O 18 Kakashi zarządził postój.Rozłożyli namioty na małej polance.Rozpalili ognisko po czym usiedli wokół niego. Naruto przytulił Sakure i wpatrzył się w płomień.
-Sakurka, może będziesz spała u mnie w namiocie?
-Naruto, nawet o tym nie myśl.Myślałam że się zmieniłeś a ty masz nadal tą samą głupotę w głowie.
-Po prostu cieszę się że wracasz.I obiecuje że następnym razem nigdzie cię nie puszczę.
-Naruto, nadal jesteś takim samym debilem jakim byłeś.Nie mam zamiaru ci dołożyć ale jeśli jeszcze raz powiesz jakieś głupstwo to obiecuje że stanie ci się krzywda.
Naruto przestraszył się słów przyjaciółki i szybko się od niej oderwał.Po chwili Naruto poszedł do namiotu i zasnął.Przy ognisku zostali już tylko Sakura i Kakashi.
-Sakura,co robiłaś przez te 5 lat?
-Parę rzeczy.Dużo trenowałam.Moim nauczycielem był A...Arashi Takanabu. Wyruszałam na misje jako medyk,a potem pracowałam z Kazekage.
-Dlaczego nie powiedziałaś że odchodzisz z wioski? Martwiliśmy się o ciebie.
-Nie chciałam się z nikim żegnać.Byłoby mi smutno zostawiać tu wszystkich i zacząć nowe życie.
-Aha.A wiesz że ostatnio Naruto prawie wrócił z Sasuke do wioski?
-Nie chce słyszeć o Sasuke. Lepiej żeby Naruto zaprzestał sprowadzania go.
-Dlaczego?
-Bo muszę go zabić.I nie wybaczę mu tego co zrobił.
-A co on ci zrobił?Dlaczego chcesz go zabić?
-Rok po przeprowadzce Arashi i ja zaczęliśmy chodzić.Kochałam go jak nikogo innego.Po 6 miesiącach poprosił mnie o rękę.Zgodziłam się.Byłam szczęśliwa,ale gdy poszliśmy na misje natknęliśmy się na Sasuke. Chciał mnie zabić,ale Arashi stanął w mojej obronie.Zaczęli walczyć na śmierć i życie.Zakończyło się na tym,że Sasuke zabił Arashiego.
-Przykro mi.Dlaczego kłóciłaś się z Gaarą?
-Bo...no bo ja z nim chodziłam przez ostatnie 2 lata.Zerwałam z nim tydzień temu bo na każdym kroku mi rozkazywał.
-Przy ludziach także?
-Przy ludziach byłam dla niego jak zabawka której można rozkazywać.A co ty robiłeś przez 5 lat?
-Tsunade dawała mi dużo misji.Chodziłem z Ino,ale szybko z nią zerwałem bo nie pasowaliśmy do siebie.A potem tylko misje rangi S.
-Ino nie pisała mi w listach że chodzicie.
-Nikt o tym nie wiedział poza Naruto,Hinatą i teraz tobą.
-Fajnie. Kakashi,mam do ciebie wielką prośbę.
-Słucham cię?
-Czy jak wrócimy do wioski mógłbyś mnie trenować?
-Jasne.Może chodźmy już spać.Jest późno a rano wyruszamy.
-Dobrze.Muszę się w końcu wyspać.
Oboje zgasili ognisko i poszli do namiotów.Sakura przebrała się i położyła w śpiworze.
Nie mogę znowu się w nim zakochać.Nadal mnie ciekawi jak on wygląda bez maski...PRZESTAŃ!!!
Przynajmniej będzie ze mną trenować.-Biła się jeszcze chwile z myślami po czym zasnęła.Rano obudziła się jako pierwsza.Wyszła z namiotu i poszła do lasu.Po pewnym czasie doszła do jeziorka.Po chwili namysłu rozebrała się i weszła do wody.Chwilę popływała po czym wyszła,ubrała się i poszła do obozowiska.

W NAMIOCIE CHŁOPAKÓW:

Kakashi leniwie otworzył oko.Usłyszał dziwny dźwięk więc dyskretnie wyjrzał z namiotu.Zobaczył Sakure wyżywającą się na drzewie.
Zmieniła się.To już nie ta mała Sakura która kilka lat temu uganiała się za Sasuke. I pomyśleć że gdyby nie on Sakura byłaby już mężatkom.-Ubrał się i wyszedł z namiotu.Szedł po cichu i stanął bardzo blisko Sakury.
-Cześć Sakura.Czemu wstałaś tak wcześnie?
Dziewczyna drgnęła czując ciepły oddech szarowłosego.
-Zawsze tak wstaje.O której wyruszamy?
-Jak tylko Naruto wstanie i zjemy jakieś śniadanie.Sakura...co ty właściwie robisz?
-Trenuje.Po śmierci Arashiego obiecałam sobie że pomszczę go i teraz trenuje rano i wieczorem.Może pójść obudzić Naruto?
-Ty sobie trenuj,a ja to zrobię.
Wszedł do namiotu i zaczął lekko szturchać chłopaka.Nic na niego nie działało więc postanowił użyć największego przysmaku blondyna.
-Darmowy Ramen!!!
Chłopak słysząc te dwa słowa otworzył oczy i szybko wstał.
-Gdzie ramen??
-Naruto,czy ty się nigdy nie zmienisz?
-Prawdopodobnie nie. Sakurcia jeszcze śpi?
-Ona już jest gotowa.Teraz trenuje.Zjemy śniadanie i wyruszamy.
-Okej.Za 6 minut będę gotowy.
-Tylko się pospiesz.-powiedział wychodząc z namiotu.Zjedli śniadanie,spakowali się i wyruszyli.Sakura biegła obok Naruto,a Kakashi biegł za nimi przyglądając się różowowłosej.
Wydoroślała.Stała się piękną kobietą,zaokrągloną tam gdzie trzeba...PRZESTAŃ KAKASHI!!!JESZCZE SIĘ ZNOWU W NIEJ ZAKOCHAJ I TYLE BĘDZIE.
Dobiegli do wioski po 5 godzinach. Naruto poszedł do siebie,a Kakashi wraz z Sakurom poszli do biura Hokage. Przed gabinetem zapukali,a gdy tylko usłyszeli symboliczne "wejść" otworzyli drzwi i pewnym krokiem weszli do środka.
-Tsunade-sama,wróciliśmy.-powiedziała uśmiechnięta Sakura.
-Bardzo się cieszę.A teraz w sprawie mieszkania...Sakura,czy wiesz gdzie mieszka Kakashi?
-Tak,a co?
-Na przeciwko będziesz miała dom.
-Dziękuje,że znalazłaś mi mieszkanie w tak krótkim czasie.
-Sakura,przecież wiesz że jesteś dla mnie jak córka.
-A ty dla mnie jak matka.Ale mam jeszcze jedną sprawę.
-Słucham?
-Chodzi o to,że od paru lat Uchiha Sasuke próbuje mnie zabić.On...zabił już pewną osobę,która dużo dla mnie znaczyła.
-Kim była ta osoba?
-Arashi Takanabu.
-Kim dla ciebie był?
-Na początku był moim nauczycielem od zajęć medycznych.Rok potem byliśmy parą,a po 6 miesiącach poprosił mnie o rękę.Ale niestety ślub się nie odbył ponieważ Arashi zginął.
-Sakura,dlaczego nic wcześniej nie mówiłaś?Bardzo ci współczuje bo wiem co to znaczy stracić ważną osobę ale dlaczego nic nie wiedziałam o zaręczynach?
-Nie chciałam o tym mówić.Tylko Ino wiedziała o Arashim z tej wioski.
-W takim wypadku dobrze się stało że dostałaś dom obok Kakashiego.
-Dlaczego?
-Bo na wszelki wypadek Kakashi pomoże ci z Sasuke. A teraz jeśli to wszystko możecie wyjść.
Pożegnali się z Hokage i powolnym krokiem ruszyli w kierunku swoich posiadłości.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Mam nadzieję że spodobała wam się notka.Myślę że kolejna powinna być do piątku.

Pozdrawiam.Wasza   Dark Devil

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rozdział 1

Pewnego dnia różowowłosa kunoichi wracała do wioski ukrytej w liściach.Myślała o swoich dawnych przyjaciołach.Nawet nie zauważyła,kiedy była pod biurem Hokage. Zapukała ,a gdy tylko usłyszała symboliczne "wejść" złapała za klamkę i weszła do środka.
-Sakura,wróciłaś!!
-Tak,Tsunade-sama. Chciałabym wprowadzić się z powrotem do wioski.
-Oczywiście,a masz przy sobie walizki?
-Nie,zostały w wiosce piasku.
-Dobrze,w takim wypadku załatwię ci zaraz mieszkanie a ty pójdziesz po walizki.
-Dziękuję. Tsunade-sama...co u Naruto i Kakashiego-sensei?
-Zapytasz się ich w drodze do wioski piasku.
-Oni mają ze mną iść?
-Tak. A coś się stało?
-Możliwe że pokłócę się trochę z Kazekage.
-Czy coś się stało?
-Nie, nic.
-Dobrze. Shizune!!!
Nagle do pokoju weszła kobieta o ciemnych włosach ze świnkom na rękach.
-Tak?
-Powiedz Naruto i Kakashiemu żeby za godzinę byli pod bramą.Wyruszą do wioski piasku i nie mów że osoba,z którą pójdą to Sakura.
-Tak jest Tsunade-sama.
Po chwili dziewczyny nie było.
-Sakura,pójdziesz na grób swoich rodziców?
-Raczej tak. Trudno było mi się z tym wszystkim pogodzić ale jak widać dałam rade.
-Bardzo się cieszę.Jak było w wiosce piasku?
-Przez te pięć lat pracowałam jako medic-ninja oraz pomagałam Kazekage.Na początku trudno było mi oswoić się do wioski i nowych ludzi,ale po miesiącu dobrze się tam czułam.
Rozmawiały jeszcze pół godziny.Sakura pożegnała się z Tsunade i udała się pod bramę. Gdy doszła na miejsce nikogo nie było.Założyła na siebie czarny płaszcz i zasłoniła twarz kapturem.Nie chciała aby w tej chwili ktokolwiek wiedział o jej obecności.W pewnym momencie przed dziewczyną pojawił się dym.Wyszedł z niego Naruto i Kakashi.
-Przepraszamy za spóźnienie.Możemy ruszać?
Ta tylko skinęła głową i pobiegła. Kakashi i Naruto pobiegli zaraz za nią.Do wioski piasku dotarli w 8 godzin.Weszli do jednego z domostw. Naruto i Kakashi usiedli na kanapie i czekali na osobę towarzyszącą.Nagle usłyszeli kłótnie dochodzącą z pokoju,do którego weszła owa osoba.
-Gaara,zrozum!
-Nie zrozumiem!Zostajesz!
-Nie rozkazuj mi!To dlatego odchodzę!
-Nie rób tego!Nie pozwolę ci!
-To jest moje życie i mogę z nim robić co mi się żywnie podoba!
-Sakura,zaczekaj!
To imię zdziwiło obu chłopaków. Nie wiedzieli dlaczego ich przyjaciółka nie pokazała im się wcześniej.Gdy tylko drzwi się otworzyły i wyszła z nich Sakura (w kapturze oczywiście) Kakashi wstał i podszedł parę kroków bliżej.
-Sa...Sakura?To ty?
Dziewczyna zdjęła z głowy kaptur. Kakashi zaniemówił widząc swoją dawną uczennicę.
-Witaj Kakashi-sensei. Cześć Naruto-kun.
-Sakurcia!!!-krzyknął blondyn podbiegając do dziewczyny i przytulając ją.Nagle z pokoju wyszedł Gaara. Był smutny,co przykuło uwagę chłopaków.
-Gaara, przyjacielu,jak ja cię dawno nie widziałem.Co się stało?-spytał Uzumaki.Gaara tylko spojrzał na Sakure i odpowiedział:
-Nic...nie ważne. Przepraszam was,ale muszę się przewietrzyć.-powiedział po czym wyszedł na balkon.
-Co mu jest?-spytał w końcu Naruto.
-Ma problemy związane z moim odejściem.Ale nie chcę o tym rozmawiać.Wyruszamy jak najszybciej,tylko pójdę jeszcze na chwilę do Kazekage.
-Ok.Będziemy czekać.
Sakura wyszła na balkon i podeszła do Gaary.
-Gaara, wiesz że to nie miało by przyszłości.
-Ty tak sądzisz.Chciałem ci się oświadczyć.
-Co?!
-Wszystko miałem przygotowane,a nagle ty zrywasz ze mną.
-Bo ciągle mi rozkazujesz.Mi się tak łatwo nie żyło.Wychodziłeś rano,wracałeś w nocy.Widziałam się z tobą tylko jak musiałam coś w biurze załatwić i czasami rano.
-Bycie Kazekage nie jest proste.Jak kładłem się w nocy obok ciebie nie chciałem już nigdzie iść ale mam taki obowiązek.Czemu przez te 2 lata nic mi nie powiedziałaś?
-Bo próbowałam to jakoś znosić.To trudne kiedy twój chłopak rozkazuje ci na oczach wszystkich.
-Czy ty mnie jeszcze kochasz?
-Kocham Cię,ale nie możemy być razem.
-Sakura, proszę.
-Nie.Szkoda że Arashi nie żyje.
-Dlaczego?
-Bo w tej chwili byłabym już mężatkom i nie zakochałabym się w tobie.Nikt nie rozumie że kochałam go najbardziej na świecie.Dlatego zabije Sasuke i pomszczę Arashiego.
-Myślisz,że Sasuke da się tak łatwo zabić?
-Nie.Ale ciężką pracą osiągnę wszystko.
-Skoro mamy się rozstać to pocałuj mnie jeszcze jeden raz.Tak jak było wcześniej.
-Dobrze.Ale to będzie na pożegnanie.-powiedziała po czym namiętnie pocałowała go.Po chwili oderwała od niego swoje usta i powiedziała:
-Muszę już iść.
-Szkoda.Jak będziesz miała jakieś kłopoty to wezwij mnie.Zjawie się jak najszybciej.
-Dobrze.To cześć.
-Do zobaczenia.-powiedział do odchodzącej dziewczyny.Sakura weszła do pokoju i podeszła do chłopaków.
-Możemy już ruszać.Tylko szybko.
-Dobra. Sakura...miło że wracasz.
-Dziękuje Kakashi-sensei.
-Jeszcze jedna sprawa.Mówcie mi po prostu Kakashi.
-Postaram się.Możemy już ruszać?
-Teraz tak.
Wyszli z budynku i pobiegli do wioski liścia.  

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Na dzisiaj tyle.Mam nadzieje że spodoba wam się ten blog.